ŻŁÓBEK NA LOTNISKU

2008-11-01

Wobec współczesnego barbarzyństwa, wojen i przemocy  aktualna jest wciąż wizja proroka Izajasza o przekuwaniu mieczy na lemiesze.  Nie jest naiwnością pragnienie pokoju.  Od dwóch tysięcy lat dociera do nas bożonarodzeniowy śpiew i zarazem orędzie pokoju:  “Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”(Łk 2,14). Warto zwielokrotnić wrażliwość sumienia. Trzeba wywierać wpływ na “narody wysokiej kultury”, aby uznały, że każda wojna  jest nikczemna.
O tym w książce “Poszukując Betlejem” pisze ks. prof. Witold Broniewski, który odwiedził mnie z propozycją  przyłączenia się do jego projektów. Są to projekty apostolskie i ewangelizacyjne. Wspaniałe apostolstwo na cały świat! Otóż  zamawia on żłóbki wśród młodzieży liceów artystycznych (m. in. w Liceum Plastycznym im. Kenara w Zakopanem, w Bydgoszczy, Nowym Wiśniczu, Katowicach). W ten sposób powstało dwadzieścia żłóbków, które stanęły na dworcach, lotniskach, w szpitalach, przede wszystkim w Niemczech, ale i także we Włoszech i Francji. Czytaj dalej ŻŁÓBEK NA LOTNISKU

Ludzie wyjeżdżają

2008-05-01

Coraz więcej ludzi wyjeżdża z polskich parafii do pracy za granicą (Niemcy, Francja, szczególnie Anglia, Irlandia, Szkocja, Holandia, Włochy, Hiszpania). Emigracja  nie jest od dzisiaj.
Wielokrotnie Polacy emigrowali. Nawet najwybitniejsi opuszczali nasz kraj. Np. w XIX w Mickiewicz, Słowacki, Chopin, Norwid, a po II wojnie światowej Gombrowicz, Herling-Grudzińki, Miłosz, Mrożek, Tyrmand, Polański…
Z mojej parafii ok. 5-6 % pracuje poza Polską. Podczas wakacji do nich jadą turystycznie inni z rodziny, znajomi, na gościnę. Czytaj dalej Ludzie wyjeżdżają

Pożegnania

2008-04-01

Często na parafialnych schodach żegnam kogoś. Podaję mu rękę i mówię „do widzenia”. Do zobaczenia. Z Bogiem. Nie przypuszczając, że to jest ostatni raz. On lub ona siada do samochodu, z uśmiechem kiwamy do siebie. Mówię sobie: Boże, roztaczaj skrzydła swej opatrzności na tą osobą. I znowu zostaję sam. Przypomina się dawny wiersz:
Coraz dłuższe pajęczyny nad drzwiami
wazony bez kwiatów
wgnieciony tapczan
ściany bardziej zabrudzone niż przedwczoraj
koszula najcieńsza na  łokciach
skóra słabsza na szyi
gardło niesprawne
czasem i rozum głuchy

Za mną liści więcej niż nadziei
rozgrzebane pomysły
nieporadność i samotność
coraz mniej zaproszeń

Młodość przeminęła
a starości jeszcze nie ma
koniec pieśni
i brak oklasków
chodźmy przygotować się
do pośmiertnej podróży
cóż – świat pozostanie bez nas
nieświadomy swej nietrwałości
pewny siebie
i to jest przerażające (1986)

Czytaj dalej Pożegnania

Co dzieje się z miłością?

2008-03-01

1
Miłość jest zawsze pociągającym tematem. I niepokoi nas jej karykatura we współczesnym świecie.
Po ogłoszeniu pierwszej encykliki Benedykta XVI „Deus caritas est” zaraz odszukałem esej naukowy pelplińskiego filozofa ks. prof. Franciszka Sawickiego pod tym samym tytułem (opublikowany najpierw w r. 1948 w trzech kolejnych zeszytach „Ateneum Kapłańskiego” t. 48, wydanie II Pelplin 1982). Po prawie 60 latach jego niektóre sformułowania oraz rozróżnienia między eros i agape są podobne w papieskiej encyklice.
Otóż pisze ks. Sawicki, że celowość i porządek przyrody wskazują na rozum, ale z mądrego porządku przyrody trudno wyprowadzić wniosek, że Bóg jest miłością. Dlaczego? Bo zło fizyczne i moralne jest nie tylko męczącym tematem, ale dzięki niemu człowiek często wątpi w Opatrzność Bożą, „wprost Boga oskarża o brak litości” ⎯ pisze ks. Sawicki. Te ludzkie żale swój wyraz znalazły już w księdze Hioba, w pesymizmie Schopenhauera, w powieściach Dostojewskiego, zwłaszcza w goryczy Iwana Karamazowa. U naszego Mickiewicza aż kipi żałość w słowach Konrada: Czytaj dalej Co dzieje się z miłością?

Gdzież siła Kościoła?

2008-02-01

Kościół w Polsce jest silny. Od 1980-1981 r. kapłani mogą organizować msze i inne spotkania religijne w więzieniach, szpitalach, domach poprawczych etc. Pan Lech Wałęsa wywalczył osobiście transmisje niedzielnych mszy w radio dla chorych (od jesieni 1980).
Począwszy od Okrągłego Stołu, po słynnych wyborach 4 czerwca 1989 powoli zanika u nas socjalizm z ludzką twarzą, z kartkami na wszystko i z pustymi półkami, a Kościół całkowicie wychodzi z tzw. milczenia, wymuszanego cenzurą, która decydowała, co można pisać, o czym i kiedy, co publikować, grać w teatrach itp.. Prymas kard. Stefan Wyszyński zasłynął jako ten, który przewodził po II wojnie światowej Kościołowi milczenia aż do r. 1981, twardo stawiał zasady i nieugiętość tradycyjnego katolicyzmu. Pod czerwonymi chmurami stalinizmu przesiedział trzy lata w więzieniu (1953 –1956). Czytaj dalej Gdzież siła Kościoła?