Z ciemności do światła, ze śmierci do życia

2010-11-03

Jesień to niezły czas rozmyślań o tym, co będzie, co się stanie z nami. Wczesne zachody słońca. Najkrótsze dni w naszej strefie geograficznej. Ciemność, przed którą bronimy się, aby nas  nie dopadła. I próbujemy jej odebrać symbolikę strachu,  piekła i szatana. Wolimy bowiem światło. Czytaj dalej Z ciemności do światła, ze śmierci do życia

100 „Posłańców Ducha Świętego” zamiast jesieni

2010-08-25

Ku jesieni życia – czyli ku starości – idziemy wszyscy. Młodzi mają przed sobą jeszcze długą prostą. Natomiast starsi nie. Dokładnej daty końca życia nie znamy. Wyczekujemy. Patrzymy w okno, kiedy dla nas się ściemni. Jaka przed nami perspektywa? Obserwujemy drzwi, bo może ktoś zapuka, a my je otworzymy. Czy to już będzie otwarcie na życie wieczne? Czy już przyjmujemy postawę gotowości? I mówimy Panu Bogu: tak, tak, jestem gotowy. Albo: poczekaj, Panie Boże. Muszę nagląco dzisiaj coś załatwić, umowę podpisać, psa wyprowadzić do parku, mam bilet do teatru i chce go wykorzystać. Ożeniłem się i chcę przeżyć parę lat małżeństwa. Zostałem profesorem i mam wielu magistrantów i doktorantów na uczelni, nie mogę ich zawieść. Czytaj dalej 100 „Posłańców Ducha Świętego” zamiast jesieni

Wspierać rodzinę i wychowanie

2010-06-30

W Europie Polska najmniej wspiera finansowo rodzinę. Takie są statystyki. Polskie dzieci, które tymczasowo są z pracującymi rodzicami w Anglii, otrzymują tam znacznie więcej.  Państwo, zamiast wzmacniać polską rodzinę, wspiera i rozbudowuje swoje agendy państwowe zmniejszające autonomię i samodzielność rodziny. W każdej sytuacji trudniejszej  – z powodu biedy, nieudolności rodziców, podejrzewając przemoc na wskutek donosu jakiegoś złośliwego sąsiada albo kierując się faktycznym wyrokiem sądowym – odbiera się dzieci rodzicom. Niejako urzędowo czyli niby według najbardziej obiektywnych kryteriów. Tymczasem z boku patrząc, będąc miejscowym sąsiadem, mieszkańcem wsi, gdzie nie ma żadnej anonimowości i ludzie znają się – popularnie mówiąc – jak łyse kobyły, dziwimy się nieopanowanej i nadmiernej aktywności osób reprezentujących pomoc społeczną, kuratorów i innych przedstawicieli władzy. W majestacie prawa „kradną” dzieci. I przy użyciu siły policyjnej, i wobec zdumionych miejscowych sąsiadów, nauczycieli, sołtysa, księdza etc. Czytaj dalej Wspierać rodzinę i wychowanie

Koniecznie mniej państwa

2010-05-01

Ten felieton piszę w lutym, a czytać będziesz, Czytelniku, w maju. Temat jednak nie będzie przestarzały.  Problematyka nadmiernej ingerencji państwa w rodzinę jest zawsze aktualna, nawet dramatyczna i niebezpieczna. Bo oto państwo chce być wszystkim. Tak było za czasów komunistycznych, kiedy obowiązywała zasada reżymu – totalitaryzmu politycznego, wojskowego, gospodarczego, obyczajowego, podporządkowanego marksizmowi i leninizmowi. W moich uszach wciąż słyszę hasło „Manifestu komunistycznego” (z połowy XIX w.), aby wyzwolić  robotnika od ucisku pracodawcy i m. in. wyzwolić dziecko od ucisku… rodziców. Czytaj dalej Koniecznie mniej państwa

Bez krzyża jest pusto

2010-02-20

Zastanawiam się, co mogłoby być bez krzyża?
Przede wszystkim byłyby puste ściany w szkołach. Z pięknych szyj kobiet zwisałyby łańcuszki bez końcówki lub z jakimś innym znakiem np. z rybą, która w przyszłości może być również rozpoznana jako niewłaściwa i będzie zakazana. Czytaj dalej Bez krzyża jest pusto