Zapraszam 27 października 2016 r. na g. 17.30 na mój wieczór autorski w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Tczewie.
Kategoria: Poezja
KSIĄDZ PIOTR SKARGA
Czy Skargą zostałeś dlatego
że oskarżyłeś cały naród przed Bogiem?
czy jesteś skargą ubogiego
pod żelazną bramą bogatego?
a może nie wiesz co skarcić
podniesionymi ramionami
na obrazie Jana Matejki
albo co wyzywać
coraz mocniejszym głosem
lekceważonego proroka?
Jakie są twoje horoskopy
drukowane w kolorowych magazynach
czy to prawda że siedem lat głodu
albo trzy miesiące ucieczki przed wrogiem
albo trzy dni zarazy w całym kraju?
Dawid wybrał zarazę
umarło siedemdziesiąt tysięcy
Uriasz zabity
jego żona myje się w akwarium
unosząc ręką wodę
która spada kropelkami
na wielką płytę pustyni
A my przerażeni twoimi okrzykami
pochylonymi głowami
rezygnujemy z odporności na ból
nie będziemy bohaterami
ponieważ nieważne
stało się ważne
pierwsze nie jest już najpierwsze
najgrubsze przegrało z najcięższym
co białe jest szare
a może nawet siwe
lepsze jest zwykłym zachodem słońca
1992
DRZEWO ZALĘKNIONE (II)
Zaraziłeś mnie niezadowoleniem
wątpliwościami oddalasz pozory Panie
i złudzenia
rzeczywistość jest jak klaśnięcie rąk podziw i echo wracających krajobrazów
I moje drzewo zaplanowałeś precyzyjnie
rośnie pulsuje w krwi pokoleń
obszyte brązową korą wstydu
drganiem skóry zalęknione
świadome innych drzew i liści
przekonane że dalej jest las i resztki raju
z którego nie ma wyjścia
nie ma przejścia do rozkoszy
jedynie jest daleko złota brama
przez śmierć
i ochroniarze
w fioletowych kominiarkach
niektórzy ponoć widzą na horyzoncie
tańce aniołów Rozpoznaję Ciebie złudzeniem niejasno
jak św. Paweł w pajęczynie siwej mgły
stoisz przede mną
w niewyobrażalnym płaszczu olbrzyma
jak sytość po zjedzeniu kawałka bułki z masłem jak szybkość po nocnej szalonej podróży
we wszystkie kierunki świata
jak światełko w oczach dziewczyny
jak siodełko podczas lekkomyślnego skoku w nicość
Bez Ciebie moje ręce są niespokojne
a nogi martwe
SKARGA KSIĘDZA
Dość trudno z czarnej sutanny
wydobyć białą rozkosz najczystszą
trudno zadziwić to pokolenie
rozhuśtane w karuzeli
pomiędzy nagimi piersiami
Jeszcze trudniej wciągać naród
na piętro uroczystości
kolorowych ornatów
fruwających psalmów
niewidzialnych nagród
wina i chleba innego
niż skórki oświęcimskie
1966
