Katecheza: Mord szok i listy

2007-03-25

Dziewczyny i chłopcy w liczbie 56 osób – młodzież klas I ponadpodstawowych zgromadzona na zimowisku rekolekcyjnym (dwie doby, od piątku do niedzieli po południu, w połowie marca) wśród rozmaitych tematów, rozmów i spotkań miała w 10 grupach napisać 10 listów. Zadanie było takie: list katolika do młodego przestępcy ( wg sytuacji aktualnej ostatnio w związku z zabiciem dziewczyny i chłopca w mordzie satanistycznym w Rudzie śląskiej).

Czytaj dalej „Katecheza: Mord szok i listy”

Katecheza: PIĘŚCI I SZALIKOWCY

2007-03-15

1. Problem.

Martwię się poniżaniem tego co święte w kulturze i obyczaju. Europa już nie jest taka chrześcijańska jak była dawniej. Nie tylko osiedlają się licznie wyznawcy innych religii. Także tworzą się nowe zachowania. Skoro dwóch mężczyzn lub dwie panie moga prawnie zawrzeć związek z wszystkimi następstwami majątkowymi, emeryturami itd. w Holandii (nazywa się to nie małżeński lecz związek partnerski), to pytam się:

Czytaj dalej „Katecheza: PIĘŚCI I SZALIKOWCY”

Pośrodku świec i pochodni

2003-11-15

Wielokrotnie mocowałem się nie tylko z metaforą ciemności. Wielki Post to pustynia, skały, za którymi noc i skomlące szakale. Próbowałem sobie i innym wytłumaczyć ciemne strony ludzkiej natury. Dlaczego idziemy mokrymi tunelami, bezradni tułacze, nie szukając jasnych korytarzy i widnokręgów? Skąd w człowieku pokusa i pragnienie zła? I znowu pytania, pytania. Czy Pan Bóg milczy ponad naszymi pytaniami? Ile znaczą skargi Adama Mickiewicza w III części „Dziadów”? Jakiego kalibru są jego pytania światopoglądowe? Czemu Jarosław Iwaszkiewicz siadał w kościele, pytał Pana Boga o to samo i jeszcze o coś więcej? – Boże, jak to wytłumaczysz, że Kain zabił Abla albo że Noe pił? Że ludzie gonią za ludźmi, mordują się … Że wypływa tłusty mazut na ocean i giną ptaki? Że na świecie coraz gęściej i ciaśniej?… Milczysz, Boże? Czy milczenie to Twój system? Czytaj dalej „Pośrodku świec i pochodni”

Dostajemy baty

2003-10-30

Z dzieciństwa pamiętam wiejskie kuźnie, w których podkuwano konie. Mój wujek Paweł miał kuźnię obok kościoła w Cekcynie. Do dziś czuję w nosie swąd przysmażanych końskich kopyt, do których najpierw spod spodu przykładano żarzące się podkowy, aby je dopasować – stąd ten specyficzny swąd. Kowal podcinał kopyta nożem jak gdyby skracał i wyrównywał te końskie paznokcie. Potem gorąca podkowa musiała być zahartowana w zimnym kuble. Powtórnie ją zakładano koniowi na kopyto, od spodu wbijano gwoździe, które – ostro wychodzące na wierzch kopyta – zaklepywano młotkiem na boki. Nic z tego już nie zostało na wsi. Żadnej kuźni. W tradycji i wyobraźni pozostała symbolika podkowy szczęścia. Podkowy wiszą na ścianie podczas wesela. Laurki z podkową i z życzeniami otrzymuje młoda para. Lecz czy my, racjonalni ludzie, możemy przyjmować szczęście w podkowie? Czy raczej gdzie indziej trzeba szukać szczęścia?

Czytaj dalej „Dostajemy baty”

Sen proboszcza

2003-10-15

Miałem sen.
Zatelefonował do mnie Pan Jezus.
Pytał się, jaka jest w Polsce pogoda. Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Bo czy chodziło o pogodę dla bogaczy, czy o pogodę taką w przyrodzie np. deszcz, słońce, spadek ciśnienia… Jednak chodziło Mu o pogodę w znaczeniu duchowym, o kondycję polskiego społeczeństwa. Czy ludzie są źle, pesymistycznie czarno i narzekająco nastawienie na jutro, i na pojutrze, czy optymistycznie widzą przyszłość? I czy widzą coś Bożego na horyzoncie, coś obiecanego z nadzieją i zmartwychwstaniem? Czy przeczuwają, że niejasne i niepewne zamieni się w jasne i pewne, w radość nieprzerywaną żadnym strachem i głupstwem? Czytaj dalej „Sen proboszcza”