POETA

Nie jestem poetą

choć czasem płynie złota rybka

przez moje piwne oczy

a  iskra  szaleje wysoko

ponad płomieniami głowy

I duża kropla znika w pragnieniach białej bibuły

wróbelek skacze po soplach lodu

minus dwadzieścia jeden stopni

Nad szkieletem dorsza

śpiewa 

stary rybak Ernesta Hemingwaya

że człowiek nie jest stworzony do klęski

Nie jestem poetą

sąsiedzi współczują upadkowi anioła

strażacy  śmieją się z pożarów wierszy 

których nie wystarczy 

na rozegranie końcówki nieba i piekła

 

ZBAWIENNA TRUCIZNA

Jad węża

zmniejsza odporność 

chwiejnym krokiem

idziemy ku zbawieniu

coraz mniej pewni siebie

ciemne metry sukna

przesuwane  przed oczami

falują jak czarne morze

i tylko jedna jasna linia 

nad horyzontem o poranku

tam jest wyjście 

z ciemności

i podarowany balon do lotu 

nad przepaściami

sami nic nie możemy

bezradni jak piekło 

 

W KRAINIE CUDÓW

Gdzie ogrody i wodospady
w krainie cudów pod okiem opatrzności
pod gołębiem pod krzyżem
schylam się nisko
aby uznać trójcę osób
jedno w wielości
jeden punkt na linii prostej
jedynkę konieczną przed tysiącem zer
aby nigdy nie było nicości
aby nigdy nie było łatwo
aby nigdy nie było prosto

Wystarczy jedyne słowo
które stało się ciałem
skoro połączyło nieziemskie z piaskiem
doczesną trumnę wydłużyło w nieskończoność
pył przestał być kurzem
rdza zaczerwieniła się
robak zamilkł

Śmierć spaliła się ze wstydu

RYBAK

Posłuchałem hałasu wzburzonego morza
i pozwoliłem prowadzić się niewidzialną ręką Mistrza,
zaufałem Małemu Księciu na maleńkiej planecie,
gdzie największym wydarzeniem stała się jedyna róża, która zakwitła, zaprzyjaźniłem się z Aniołem Stróżem
trzymającym wysoko morską latarnię na drewnianej łodzi
– i ostatecznie zostałem rybakiem.

(Odtąd oswajam gumowe buty, woda pod nogami,
odwaga na jeziorze, daremność w cieknących sieciach,
wiatr co szura ostro po policzkach jak glaspapier,
sine ręce i wiosła na falach jak drgające nerwy.) Czytaj dalej „RYBAK”

PRZEDOSTATNIA ODSŁONA

Matka spod siebie nago i w bólu
mnie wypchnęła

Powtórnie goło stanę
pod ścianą bez perfum
bez dowodu osobistego
aniołowie policzą ból zmarszczki
ścięgna
i rozsypujące się kości
i resztki łez w oku
zalotnej dziewczyny ubranej w mini
jednym błyskiem to co miękkie
zamienią w płytki ceramiczne
w wielkim korytarzu
gdzie usiądziemy pomiędzy świecznikami
słuchając recitalu Ewy Demarczyk Czytaj dalej „PRZEDOSTATNIA ODSŁONA”