Co dzieje się z miłością?

2008-03-01

1
Miłość jest zawsze pociągającym tematem. I niepokoi nas jej karykatura we współczesnym świecie.
Po ogłoszeniu pierwszej encykliki Benedykta XVI „Deus caritas est” zaraz odszukałem esej naukowy pelplińskiego filozofa ks. prof. Franciszka Sawickiego pod tym samym tytułem (opublikowany najpierw w r. 1948 w trzech kolejnych zeszytach „Ateneum Kapłańskiego” t. 48, wydanie II Pelplin 1982). Po prawie 60 latach jego niektóre sformułowania oraz rozróżnienia między eros i agape są podobne w papieskiej encyklice.
Otóż pisze ks. Sawicki, że celowość i porządek przyrody wskazują na rozum, ale z mądrego porządku przyrody trudno wyprowadzić wniosek, że Bóg jest miłością. Dlaczego? Bo zło fizyczne i moralne jest nie tylko męczącym tematem, ale dzięki niemu człowiek często wątpi w Opatrzność Bożą, „wprost Boga oskarża o brak litości” ⎯ pisze ks. Sawicki. Te ludzkie żale swój wyraz znalazły już w księdze Hioba, w pesymizmie Schopenhauera, w powieściach Dostojewskiego, zwłaszcza w goryczy Iwana Karamazowa. U naszego Mickiewicza aż kipi żałość w słowach Konrada: Czytaj dalej „Co dzieje się z miłością?”

Gdzież siła Kościoła?

2008-02-01

Kościół w Polsce jest silny. Od 1980-1981 r. kapłani mogą organizować msze i inne spotkania religijne w więzieniach, szpitalach, domach poprawczych etc. Pan Lech Wałęsa wywalczył osobiście transmisje niedzielnych mszy w radio dla chorych (od jesieni 1980).
Począwszy od Okrągłego Stołu, po słynnych wyborach 4 czerwca 1989 powoli zanika u nas socjalizm z ludzką twarzą, z kartkami na wszystko i z pustymi półkami, a Kościół całkowicie wychodzi z tzw. milczenia, wymuszanego cenzurą, która decydowała, co można pisać, o czym i kiedy, co publikować, grać w teatrach itp.. Prymas kard. Stefan Wyszyński zasłynął jako ten, który przewodził po II wojnie światowej Kościołowi milczenia aż do r. 1981, twardo stawiał zasady i nieugiętość tradycyjnego katolicyzmu. Pod czerwonymi chmurami stalinizmu przesiedział trzy lata w więzieniu (1953 –1956). Czytaj dalej „Gdzież siła Kościoła?”

SCHODY

2008-01-01

Schody są do wchodzenia na górę, ale i do zrzucania natrętnych domokrążców. Na schodach czają się biedni, potrzebujący pomocy. Ze schodów wyrzucił Jezus sprzedających i kupujących. Ze schodów można ręką powiedzieć: proszę! Albo i: won, panie tego, panie owego, zjedź mi z oczu pani piękna i niedobra!

Czytaj dalej „SCHODY”

Pośrodku świec i pochodni

2003-11-15

Wielokrotnie mocowałem się nie tylko z metaforą ciemności. Wielki Post to pustynia, skały, za którymi noc i skomlące szakale. Próbowałem sobie i innym wytłumaczyć ciemne strony ludzkiej natury. Dlaczego idziemy mokrymi tunelami, bezradni tułacze, nie szukając jasnych korytarzy i widnokręgów? Skąd w człowieku pokusa i pragnienie zła? I znowu pytania, pytania. Czy Pan Bóg milczy ponad naszymi pytaniami? Ile znaczą skargi Adama Mickiewicza w III części „Dziadów”? Jakiego kalibru są jego pytania światopoglądowe? Czemu Jarosław Iwaszkiewicz siadał w kościele, pytał Pana Boga o to samo i jeszcze o coś więcej? – Boże, jak to wytłumaczysz, że Kain zabił Abla albo że Noe pił? Że ludzie gonią za ludźmi, mordują się … Że wypływa tłusty mazut na ocean i giną ptaki? Że na świecie coraz gęściej i ciaśniej?… Milczysz, Boże? Czy milczenie to Twój system? Czytaj dalej „Pośrodku świec i pochodni”

Dostajemy baty

2003-10-30

Z dzieciństwa pamiętam wiejskie kuźnie, w których podkuwano konie. Mój wujek Paweł miał kuźnię obok kościoła w Cekcynie. Do dziś czuję w nosie swąd przysmażanych końskich kopyt, do których najpierw spod spodu przykładano żarzące się podkowy, aby je dopasować – stąd ten specyficzny swąd. Kowal podcinał kopyta nożem jak gdyby skracał i wyrównywał te końskie paznokcie. Potem gorąca podkowa musiała być zahartowana w zimnym kuble. Powtórnie ją zakładano koniowi na kopyto, od spodu wbijano gwoździe, które – ostro wychodzące na wierzch kopyta – zaklepywano młotkiem na boki. Nic z tego już nie zostało na wsi. Żadnej kuźni. W tradycji i wyobraźni pozostała symbolika podkowy szczęścia. Podkowy wiszą na ścianie podczas wesela. Laurki z podkową i z życzeniami otrzymuje młoda para. Lecz czy my, racjonalni ludzie, możemy przyjmować szczęście w podkowie? Czy raczej gdzie indziej trzeba szukać szczęścia?

Czytaj dalej „Dostajemy baty”