RYBAK

Posłuchałem hałasu wzburzonego morza
i pozwoliłem prowadzić się niewidzialną ręką Mistrza,
zaufałem Małemu Księciu na maleńkiej planecie,
gdzie największym wydarzeniem stała się jedyna róża, która zakwitła, zaprzyjaźniłem się z Aniołem Stróżem
trzymającym wysoko morską latarnię na drewnianej łodzi
– i ostatecznie zostałem rybakiem.

(Odtąd oswajam gumowe buty, woda pod nogami,
odwaga na jeziorze, daremność w cieknących sieciach,
wiatr co szura ostro po policzkach jak glaspapier,
sine ręce i wiosła na falach jak drgające nerwy.) Czytaj dalej „RYBAK”

PRZEDOSTATNIA ODSŁONA

Matka spod siebie nago i w bólu
mnie wypchnęła

Powtórnie goło stanę
pod ścianą bez perfum
bez dowodu osobistego
aniołowie policzą ból zmarszczki
ścięgna
i rozsypujące się kości
i resztki łez w oku
zalotnej dziewczyny ubranej w mini
jednym błyskiem to co miękkie
zamienią w płytki ceramiczne
w wielkim korytarzu
gdzie usiądziemy pomiędzy świecznikami
słuchając recitalu Ewy Demarczyk Czytaj dalej „PRZEDOSTATNIA ODSŁONA”

ZAWÓD DOZORCY

Mój zawód: czarny strój mocne buty
pilnuję dzwonków pomiędzy
ludzie przechodzą nago
niczego nie mogą zabrać
bo tam gdzie idą
nie ma podłogi ani wieszaków

Mam zegarek elektroniczny
troszczę się o godzinę pierwszą i ostatnią
pierwsza się chwali że już jest
pyszna punktualna
ostatniej nie widać na horyzoncie
spóźnia się siedzi w toalecie
myje zęby
układa przemówienie ćwiczy mięśnie
aby zmierzyć się z otchłanią
i wytrzymać zgrzytanie zębów
w czarnej skrzyni Czytaj dalej „ZAWÓD DOZORCY”

KSIĄDZ PIOTR SKARGA

Czy Skargą zostałeś dlatego
że oskarżyłeś cały naród przed Bogiem?
czy jesteś skargą ubogiego
pod żelazną bramą bogatego?
a może nie wiesz co skarcić
podniesionymi ramionami
na obrazie Jana Matejki
albo co wyzywać
coraz mocniejszym głosem
lekceważonego proroka?

Jakie są twoje horoskopy
drukowane w kolorowych magazynach
czy to prawda że siedem lat głodu
albo trzy miesiące ucieczki przed wrogiem
albo trzy dni zarazy w całym kraju?

Dawid wybrał zarazę
umarło siedemdziesiąt tysięcy

Uriasz zabity
jego żona myje się w akwarium
unosząc ręką wodę
która spada kropelkami
na wielką płytę pustyni

A my przerażeni twoimi okrzykami 
pochylonymi głowami
rezygnujemy z odporności na ból
nie będziemy bohaterami
ponieważ nieważne
stało się ważne
pierwsze nie jest już najpierwsze
najgrubsze przegrało z najcięższym
co białe jest szare
a może nawet siwe
lepsze jest zwykłym zachodem słońca

1992